(...)

Utworzono: piątek, 10, maj 2019 Poprawiono: poniedziałek, 26, sierpień 2019

Widzę go w wielu zakamarkach pamięci. Ostatni trening, podróż, turniej ale też w tych bardziej oddalonych chwilach...

Pamiętam jak dołączył do grupy „starszaków”, wtedy na sobotnie sparingi jeździliśmy do naszych kolegów z Wschodniej Siły. Miał 15 lat, niecałe 57kg i cóż nie radził sobie na początku zbyt dobrze. Chłopacy z łatwością wykorzystywali swoje warunki fizyczne i doświadczenie. Nie poddawał się, przychodził, walczył, rozwijał się...

Rok później zadebiutował na Warszawskiej Grandzie, gdzie trafił na bardziej doświadczonego przeciwnika z Lublina. Pamiętam że choć walka nie rozpoczęła się po jego myśli, z rundy na rundę zdobywał przewagę… Tym razem było to jednak zbyt mało żeby wygrać. Wróciliśmy tam po jakimś czasie i zrobiliśmy to, z sporą rezerwą (z tym samym przeciwnikiem). Wygraliśmy także nagrodę za najładniejszą walkę juniorów. Uśmiech, duma, satysfakcja…

Podobna do tej kiedy kończyliśmy przygotowania do naszych ostatnich Mistrzostw Polski, widziałem Kubę ‘teraz’ i jak za mgłą tego z sparingów w Wschodniej Sile... Nie do uwierzenia. O tym zresztą rozmawialiśmy podczas ostatniej podróży…

Zapamiętamy go jako Małego Wojownika, małego ale takiego z ogromnym sercem. Szczery uśmiech, bujna czupryna, biało-czarne spodenki otrzymane za dobrą walkę i niebieska bluza. Mnóstwo śmiesznych i godnych pamięci chwil które starannie będziemy pielęgnować. 'Małolacik', 'Kubuś', 'Loczek'… Jeden z nas...

Przyszło tyle bliskich osób..., z naszego klubu, z klubu Ragnarok, swoją pamięć oddali też organizatorzy Warszawskiej Grandy...

Dziękuję Wam, dziękuję Tobie Jakub Żółkowski...
Marcin Stankiewicz